źle mi się śni

czuję biurko
czuję zimno
czuję brak
czuję dumę
czuję pokój
czuję zasypiam
czuję wiotkie mięśnie
czuję przestań
czuję noc
czuję odległość
czuję znudzenie

kieruję oko na prawo i czasem do tyłu
tam to dopiero razi.




         
                                    sucho na dole
                                    sucho
                                    na górze
                                    róże 
                                    na dole
                                    fiołki
                                    supełek z pętelką
                                    i dwa aniołki.    







sucho na dole
sucho na górze

przytaczam sens mej nieobecności z koniecznością odcięcia od rzeczywistości



jest czarno z tyłu i po bokach
tylko frontalnie świeci na mnie zimnym światłem, nienależący do mnie elektroniczny prostokąt.
prócz cienia nie ma ze mną nikogo.

nie miałam zamiaru naciskać tych klawiszy, na pewno nie w tak nierytmicznym tempie, nie planowałam w żadnym. muszę spuścić powietrze z guli przy krtani. spuchła tak jak stopy podczas przewlekłej niedoczynności tarczycy.
to brzydki widok.

częściowo i wybiórczo pozacierałam własne ślady. żałuję, że je w ogóle w przeszłości zostawiłam. niczego już nie cofnę, powoli godzę się z tym, że życie nie ma przycisków Usuń, Powtórz, Przewiń albo chociaż Zatrzymaj.
urosłam.

i posiadam w zanadrzu uśmiech dla każdego, którym potrafię zdziałać wiele. używam go często z  naiwnej sympatii lub żeby wyleczyć smutne oczy, które rozpoznaję zawsze, bo są takie jak moje.
chyba jestem próżna.

dzierżę ten niestety uparcie bijący mięsień w środku żeber, ale tylko fizycznie, mentalnie został poddany kremacji, ktoś go spalił, popiół położył na dłoni i dmuchnął. fruu.
teraz trzeba zebrać pył z podłogi i go lepić w nowe coś. w mieszkaniu jest parkiet.
żmudna robota.

ty się nie mylisz, jestem jeżem który się broni i kłuję, kiedy ktoś podchodzi zbyt blisko. moje pięćdziesiąt centymetrów jest nieprzekraczalne, bezdyskusyjnie.
uważaj.

mada faka















 mlecznym seksem pachnie w moim pokoju
 przedawkowałam fikcyjne postacie amerykańskie
te zaprogramowane na błysk w oku
chciałabym mówić na ich podobieństwo kąsać obce uszy zostawiać ślady w zamian dostawać to samo
zaraz przestanę czuć obiecuję i nie dotknę zielonego 
połącz.

beton
















 

każdy gdzieś biegnie a ja nie chcę i jak zwykle postanowiłam nie robić tego co wszyscy. wy idźcie, ja popatrzę na wasze zgrabne lub mniej udane zakończenia pleców. muszę jeszcze posprzątać kurze.
nie mogę pojąć, jak to możliwe, że Mama zawsze poznaje, nawet przez telefon, kiedy się decyduję zatrzymać ? przecież inni tego nie widzą, patrząc mi prosto w oczy, z odległości nawet dwudziestu centymetrów. przesadzam, nikomu nie pozwalam podchodzić tak blisko.


happy b-day Alice


dziś mam kolejne urodziny i tak jak co roku szesnaste.
___
rosnące cyfry przy liczbie określającej mój wiek wprowadzają mnie delikatnie mówiąc w nostalgię. jestem damskim wydaniem Piotrusia Pana i Alicją z Krainy Czarów, która zabija Królową Kier. 
presja ludzi, którzy są w okół mnie i egzekwują bycie dojrzalszą niż jestem przygniata mnie i irytuje. 
chcę być jeszcze dzieckiem tak długo jak mogę, a czas na to się skraca z ogromną szybkością więc pozwólcie mi nim być, jeszcze chwilkę.


dużo chęci i minimalnej liczby niebieskich dni sobie życzę.

Alice said



                                                                     you can't be something you're not. 
                                                                     be yourself, by yourself, stay away from me. 



lato w bagnie


  








                                            escape to nowhere










                                                                     





         
               
                   




   

blue monday









some say today is Blue Monday 
but my every single day is just like Blue Monday

wake up, Alice.